Gdynianie wywalczyli w Poznaniu cenny remis i dalszym ciągu mogą myśleć o pozostaniu w krajowej elicie. Na pomeczowej konferencji prasowej Dariusz Banasik wypowiedział się na temat rozegranej rywalizacji. Odpowiedział też na kilka pytań dziennikarzy.

- „Zagrać na takim stadionie, przy takiej publiczności to coś wspaniałego. Nie musiałem nikogo dodatkowo motywować. Cała atmosfera i otoczka tego meczu była fenomenalna. Cieszę się, że zawodnicy nie przestraszyli się jakości Lecha, który ostatnio jest na fali i walczy o mistrzostwo Polski. My walczymy o utrzymanie. Słowa uznania dla zawodników - nawet nie za sam wynik, to co też powiedziałem w szatni, ale za determinację, charakter, wolę walki i nieustępliwość do 98. minuty - zaczął.
- Przed meczem miałem wrażenie, że wszyscy z góry dopisują punkty Lechowi. Bo ostatnie nasze mecze słabo wyglądały, jeśli chodzi przede wszystkim o formacje defensywne. Oczywiście, faworyt był jeden. Wszyscy mówili, że nie mamy prawa zdobyć punktu. Dziękuję zawodnikom za pokazanie charakteru. Udowodniliśmy, że choć nas skreślali, to jeszcze walczymy i robimy wszystko, żeby ten zespół utrzymał się w Ekstraklasie.
- Zdecydowaliśmy się na zmianę ustawienia. Zagraliśmy dzisiaj zupełnie inaczej niż w poprzednich meczach, ze względu na to, że traciliśmy sporo bramek. Podjąłem decyzję o wyjściu na tę rywalizację w systemie 5-4-1. Tu mowa o fazie defensywnej. W ofensywnej miało to być 3-4-3. Myślę, że z fazy defensywnej mogę być zadowolony, natomiast oczekiwałbym więcej od naszych zawodników w momencie odbioru piłki, kontrataków czy utrzymywania futbolówki, bo za często ją oddawaliśmy. Za dużo czasu poświęcaliśmy defensywie. Głównymi priorytetami na to starcie było to, aby dobrze zagrać i nie popełniać błędów w obronie. Piłkarze zrealizowali zadania taktyczne - kontynuował opiekun Arki.
- Nawet przy takim stylu gry doszliśmy do sytuacji na drugiego gola. Czekaliśmy na te swoje okazje. Cieszę się tym bardziej, bo sami wiecie, jakie mamy statystyki na wyjazdach. To był bodajże 4. mecz, w którym Arka zapunktowała. A zapunktowała na bardzo trudnym terenie, z najlepszym w tej chwili zespołem w Polsce. Za parę dni mamy jednak kolejny mecz. Z tego punktu ta radość jest chwilowa. W następnych pojedynkach musimy zrobić wszystko, by zdobyć 3 oczka - stwierdził otwarcie.
- Piłka bywa nieprzewidywalna i zawsze trzeba wierzyć do samego końca. Ja wierzyłem, że jesteśmy w stanie wywalczyć tutaj choćby punkt, a przy dużym szczęściu można było się nawet pokusić o wygraną. Nikt tutaj nikogo nie instruował, że mamy grać na czas. Jeżeli byśmy przegrywali, to na pewno inaczej grali. Dla mnie żółta kartka dla Dominicka Zatora nie powinna mieć miejsca. Sędzia powinien najpierw upomnieć zawodnika, a nie dawać od razu kartonik, tym bardziej, że to była środkowa faza meczu - przyznał.
- Zdecydowałem się na Dawida Abramowicza. Nie pamiętaliśmy już, jak długo nie występował. Prowadziłem tego zawodnika w Radomiaku. Uważam, że rozegrał dobre zawody. Podobnie jak Dominick Zator na wahadle.
- Podobał mi się mecz z Jagiellonią Białystok, w którym mieliśmy 24 strzały, a przegraliśmy 0:3. Ten mecz mi się nie podobał, ale zdobyliśmy punkt. Nie wyobrażam sobie, żeby z Lechem Poznań zagrać ultraofensywny futbol na jego terenie. Uważam, że taktyka była jak najbardziej oczywista. Niedawno Legia Warszawa nie mogła tu nic zrobić, a my wywozimy punkt. Z tego się cieszymy. Patrząc na naszą sytuację w tabeli, ten punkt może być na wagę złota.
- Wymuszone zejście Luisa Perei? Dokładnie nie wiadomo, jak poważny to jest uraz. Woleliśmy nie ryzykować, zostawiając go na murawie. Padła decyzja, że nie dokończy już pierwszej części. Mamy bardzo mało czasu do kolejnego meczu, więc myślę, że on nie będzie do dyspozycji. Też martwi to, że Dawid Gojny i Nazarij Rusyn złapali chyba czwartą kartkę, przez co ich także zabraknie. Można powiedzieć, że na kolejny mecz straciliśmy trzech zawodników - mówił niepocieszony tymi faktami trener.
- Moim celem nie jest taka gra defensywna, lecz muszę trochę dostosować taktykę pod rywala. Jeśli za tydzień mierzylibyśmy się z Rakowem w Częstochowie, gra mogłaby wyglądać podobnie. Przed nami dwa mecze u siebie. W domowych spotkaniach jesteśmy zespołem, który prezentuje się całkowicie inaczej niż na wyjazdach, Gramy z polotem, odważnie. Nie zamierzamy bronić się z Górnikiem Zabrze. Tym bardziej, że remis z Górnikiem Zabrze za wiele nam nie daje. My musimy teraz w tych dwóch meczach przy Olimpijskiej zapunktować" - zakończył.
Zaległe spotkanie ligowe przeciwko świeżo upieczonemu zdobywcy Pucharu Polski rozpocznie się w tę środę o godzinie 18:00.