Wyniki 30. kolejki Ekstraklasy ułożyły się w taki sposób, że przed konfrontacją zamykającą tę serię gier było jasne, iż Arkowców może przy Okrzei uratować tylko zwycięstwo. Na mecz o Ekstraklasę dla Gdyni Dariusz Banasik zdecydował się nieco namieszać w składzie - na prawą obronę wrócił Marc Navarro, do środka defensywy Serafin Szota, w centralnym sektorze szkoleniowiec zdecydował się tym razem postawić od pierwszej minuty na Luisa Pereę zamiast Kamila Jakubczyka, a na lewym skrzydle od początku pojawił się Nazarij Rusyn. Daniel Myśliwiec desygnował do boju sowich sprawdzonych żołnierzy.
Bezpośrednie sytuacje bramkowe zapoczątkował przy Okrzei Nguiamba swoją absolutnie kryminalną postawą w obronie. W 8. minucie Francuz najpierw stracił piłkę tuż przed swoim polem karnym na rzecz Boisgarda, a kiedy po zagraniu piłkarza Piasta futbolówka znów znalazła się pod nogami defensywnego pomocnika żółto-niebieskich, ten... ponownie oddał ją rywalowi, tym razem Felixowi na 10. metrze. Potem Nguiamba ratował się już tylko podcięciem Hiszpana i sędzia Marciniak podyktował rzut karny dla gospodarzy. Do piłki ustawionej na wapnie podszedł Dziczek, ale na całe szczęście dla gdynian nieznacznie się pomylił, kierując futbolówkę centymetry obok lewego słupka bramki Grobelnego. Piast nie zamierzał jednak rezygnować. Już dwie minuty później Dziczek posłał podanie z głębi pola do Felixa, ten wygrał pojedynek szybkościowy z Marcjanikiem i oddał futbolókę na lewe skrzydło do Sanci, przy Portugalczyku nie było Navarro, więc zawodnik gliwiczan mógł beztrosko i swobodnie dośrodkować w pole karne, a tam Boisgard pozostawiony w samotności przez Szotę precyzyjnym uderzeniem głową posłał piłkę w narożnik bramki Grobelnego, wyprowadzając Piasta na prowadzenie. W 22. minucie Sanca kolejny raz niepokoił defensywę żółto-niebieskich, portugalski skrzydłowy złamał do środka i próbował strzału z 16 m, jednak futbolówka po rykoszecie od Navarro powędrowała nad poprzeczką. Cztery minuty później pierwszy raz dogodną okazję wytworzyli sobie podopieczni Banasika - Kocyła posłał świetną prostopadłą piłkę do Navarro, Hiszpan uciekł Sance i wpadł w szesnastkę, natomiast finalizacja w jego wykonaniu okazała się bardzo anemiczna i Holec nie miał problemów z interwencją. W odpowiedzi pod bramką Arki Borowski strzelał z 20 m w okolice okienka bramki gdynian, ale Grobelny znakomicie sparował futbolówkę na rzut rożny. Po kornerze Boisgard dorzucał piłkę w szesnastkę z prawej strony na nogę Felixa, Hiszpan oddał natychmiastowy strzał w światło bramki, jednak Grobelny znów zdążył z widowiskową paradą i zatrzymał piłkarza Piasta. Golkiper żółto-niebieskich chwilę później wyłapał także uderzenie Tomasiewicza z dystansu. Do przerwy drużyna Myśliwca prowadziła 1:0, a Arka wyglądała przy Okrzei po prostu dramatycznie. Do tego było jasne, że po zmianie stron będzie musiała sobie radzić bez Kubiaka, który w trakcie pierwszych 45 minut opuścił boisko z kontuzją.
I szybko stało się jasne, że do odrabiania będzie nie jedna, a dwie bramki deficytu. Już w 47. minucie Sanca uruchomił Lewickiego na lewym skraju pola karnego, ten zgubił Kocyłę i wstrzelił piłkę na przedpole, Szota nie zdołał wybić futbolówki, a wręcz przeciwnie - wyłożył ją idealnie na strzał Borowskiemu, więc prawy obrońca gliwiczan skrzętnie skorzystał z tej okazji i z 16 m pokonał Grobelnego precyzyjnym uderzeniem w prawy róg bramki Arki. Dopiero wtedy Arkowcy odkryli, że są na boisku.Siedem minut później Gutkovskis przedzierał się lewą stroną pola karnego, zauważył stojącego samotnie na 5. metrze Kocyłę i przytomnie dostarczył mu futbolówkę, a były piłkarz Wisły Płock przyjął piłkę na klatkę piersiową i natychmiastową skuteczną finalizacją dał gdynianom kontakt. Piast zamierzał odpowiedzieć za sprawą uderzenia z dystansu Lokilo, jednak Kongijczyk przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Podopieczni Banasika w dalszej fazie rywalizacji próbowali atakować, miewali momenty posiadania inicjatywy, natomiast to wszystko było za mało, by mówić o realnym zagrożeniu dla bramki Holeca. A gospodarze byli skuteczni. W 81. minucie Chrapek dośrodkował z rzutu rożnego, najwyżej w polu karnym wyskoczył Drapiński i strzałem głową przełamał ręce Grobelnego, znajdując drogę do siatki i podwyższając rezultat. Utrata trzeciego gola podcięła skrzydła Arce już całkowicie, a gliwiczanie konsekwentnie szli po kolejne trafienie. Dziczek uderzył z 20 m minimalnie obok lewego słupka bramki żółto-niebieskich, Vallejo - również z dystansu - wrzucił futbolówkę do koszyczka Grobelnego. W 90. minucie zespół Myśliwca dopiął swego. Felix strzelał z 13 m w kierunku okienka, Grobelny świetnie wyciągnął tę próbę, ale piłkę zebrał Borowski, łatwo nawinął Oliveirę, po czym huknął w poprzeczkę, a gliwiczanie zanotowali kolejną zbiórkę, Chrapek piętą przygotował futbolówkę do uderzenia dla Vallejo i po efektownym wykonaniu wyroku przez Hiszpana Grobelny musiał już wyciągać piłkę z sieci po raz czwarty. W doliczonym czasie gry Vallejo jeszcze raz próbował szczęścia sprzed pola karnego, jednak tym razem bramkarz Arki zdołał obronić kolejny strzał skrzydłowego Piasta. Chwilę później sędzia Marcinaik zakończył spotkanie.
Po 30. kolejce gdynianie utknęli w strefie spadkowej i znajdują się w sytuacji krytycznej - tracą trzy punkty do bezpiecznego miejsca na zaledwie cztery mecze przed finiszem rozgrywek, mając w perspektywie spotkania z walczącymi o mistrzostwo Lechem, Górnikiem i Rakowem. W tym momencie Arka jest w I lidze nawet nie tyle jedną nogą, ile już prostuje postawę po dołożeniu drugiej. Tlą się jeszcze ostatnie iskry nadziei, ale ciężko o optymizm, patrząc na absolutnie dramatyczną postawę tej drużyny w Gliwicach. Titanic idzie na dno i ten proces łudząco przypomina sezon 2010/2011, kiedy również żółto-niebiescy spadli z elity w beznadziejnym stylu, a ich kadrę stanowiła zgraja piłkarskich patałachów ze wszystkich stron świata, którzy do Polski przyjechali bardziej jako turyści kolekcjonujący pieczątki w paszporcie. Przyjdzie czas rozliczyć tych chłopców z drewna, natomiast ich ktoś zatrudnił, ktoś podjął decyzję, że warto dać kontrakt choćby takiemu Aurelienowi Nguiambie, ktoś uparcie wciska go do składu kolejnym trenerom. Akurat Francuz jest bardzo łatwym celem, bo jest jaskrawym przykładem kompromitującego braku umiejętności i kultury gry, popełniającym kardynalne błędy w każdym kolejnym meczu. Ale mówiąc całkowicie poważnie, kto z tej miernej kadry jest piłkarzem na poziom Ekstraklasy? Na przestrzeni całego sezonu bronią się jedynie Sebastian Kerk i Oskar Kubiak, jesienią solidny poziom prezentowali jeszcze Damian Węglarz i Kamil Jakubczyk. Ktoś odpowiada za tragiczną budowę kadry Arki, za brak transferów realnie podnoszących jakość zespołu, za wybór Dawida Szwargi na stanowisko trenera i stratę całych miesięcy na cofanie w rozwoju zawodników obudowane w korporacyjny bełkot. Wojciech Pertkiewicz i Veljko Nikitović są winni ciągnięcia klubu na dno Ekstraklasy i zbliżającego się powrotu do I ligi. Bardzo chcielibyśmy się mylić i za kilka tygodni zmienić optykę - by doszło do cudu, podopieczni Dariusza Banasika muszą prawdopodobnie wygrać 3 z 4 pozostałych spotkań. W piątek 8 maja o 20:30 Arka zagra na wyjeździe ze zmierzającym po tytuł Lechem Poznań.
Piast Gliwice - Arka Gdynia 4:1
Bramki: Boisgard 10', Borowski 47', Drapiński 81', Vallejo 90' - Kocyła 54'
Piast: Holec - Borowski, Rivas, Drapiński, Lewicki (60' Fikaj) - Lokilo (68' Leśniak), Tomasiewicz (78' Chrapek), Dziczek, Felix, Sanca (60' Vallejo) - Boisgard (68' Barkowski).
Arka: Grobelny - Navarro (68' Zator), Szota, Marcjanik, Gojny - Kubiak (23' Kocyła), Nguiamba (46' Jakubczyk), Perea (82' Espiau), Kerk, Rusyn (68' Oliveira) - Gutkovskis.
Źółte kartki: Lewicki, Dziczek - Nguiamba, Gutkovskis.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Frekwencja: 4339.
W 8. minucie Patryk Dziczek nie wykorzystał rzutu karnego, strzelając obok bramki.